Nie wiem, jak to jest u Was, ale ja z każdym rokiem staję się bardziej zamyślona, przesycona ludźmi i hałasem. Coraz częściej uciekam w las, ciszę i naturę. Mam wiernych przyjaciół w postaci dwóch bliźniaków, wyżełków niemieckich, które aż piszczą, by towarzyszyć mi w codziennych wędrówkach. Im dalej, im więcej błota i więcej natury, tym lepiej.
Jesień ma w sobie coś magnetycznego. Rankiem pojawia się rosa i babie lato, między trawami i przysychającymi gałęziami. Dzień staje się coraz krótszy, ulice szybciej stają się puste, bo każdy ucieka do swoich czterech ścian.
Czy jesień to smutek? Absolutnie nie. To zaduma, cicha radość z małych rzeczy i zwrócenie uwagi na siebie. Na to, czego bardziej potrzebujemy, co daje nam wytchnienie, radość, szczęście czy spełnienie.
Kiedyś, dawno temu pomieszkiwałam na wsi. Tam, gdzie zawracają bociany myśląc, że to koniec świata. Jesień tam była niezwykła. Po żniwach pola były zrównane z ziemią, suche drzewa przydrożne, jak straszydła- ogromne i pozbawione liści. Z domów w oddali unosił się dym z kominów, a w niewielkich chatkach wydostawało się światło z niewielkich okienek. W tych domach było ciepło. Takie rodzinne, pachnące, zdrowe i pełne wspomnień.
W naszym domku skrzypiała podłoga pod stopami. Taka prawdziwie drewniana. Nie udająca idealnej.
Dziś, nie musimy mieszkać w starej kamienicy, czy w górskim, drewnianym domku, by móc otaczać się ciepłym i przytulnym nastrojem.
Strychowy styl wywołany jest autentycznością, wspomnieniami, dbałością o detal, tęsknotą za tym, co ma duszę i charakter.
Stare stoły drewniane pamiętają wiele pokoleń dzieci, które kolorowały na ich deskach swój świat. Widoczne są w nich sęki, nierówności i usłojenia. Kredensy dźwigały zastawy stołowe wielu pokoleń.
Wiklinowe abażury lampek nocnych rzucają ażurowe promienie na ściany podczas, gdy my otulamy się w wygodnych fotelach przy książce z lampką wina. A miękkie poduszki welurowych tkanin dają nam przyjemne poczucie aksamitu, delikatności i przytulności.
Jesienią unikam w domu mocnego światła. U mnie gości kilka lampek, rozmieszczonych na różnych wysokościach. To one grają pierwsze skrzypce, na zmianę ze świecami.
Nieodłącznym elementem, dopełniającym całości jest główny architekt nastroju- zapach. Jestem uzależniona od przyjemnych zapachów. A mój wybredny nos (jak i inne zmysły), zostały wielokrotnie ocenione w wysokich notach naszego sklepu na łamach oficjalnej oceny Google, oraz strony na Facebook.
Stworzenie przytulnego wnętrza nie powinno być wynikiem podążania za corocznymi, nowoczesnymi trendami. Tu chodzi bardziej o bycie w zgodzie z samym sobą, o pewien stan równowagi, harmonii. W świecie, który gna, a kalendarzowe pory roku na sklepowych półkach próbują zmylić nas, by podążać za ponaglającymi nas reklamami choinek i brokatowych bombek już we wrześniu.
Niech nasz dom będzie prawdziwą przystanią, oazą.
Zwolnij
Poddaj się pasji, myśli, muzyce.
Zadaj sobie w ciszy pytania i zastanów się nad odpowiedzią: co daje mi prawdziwe szczęście? Na co teraz mam ochotę? Gdzie chciałbym/chciałabym być za 5 lat? Czego oczekuję od życia? To pytania idealne na jesień.
A jakie rytuały kojarzą się Wam z jesienią? Może jakiś cudowny przepis na aromatyczne ciasto? Może wspomnienie? Lubię Was czytać. Podzielcie się, proszę